sobota, października 17, 2009
piątek, października 16, 2009
piątek, kwietnia 10, 2009
środa, lutego 13, 2008
LOST: Wielki Gedankenexperiment - opowieść o podróży w czasie i kocie Schrödingera
Niniejszy wpis to przekład tekstu "THE GREAT GEDANKEN EXPERIMENT, A TALE OF TIME TRAVEL AND SCHRODINGER'S CAT" autorstwa SD Wynn 'a. Przetłumaczyłem go z myślą o dwóch grupach osób:
Jeszcze jedno - "Krótka historia czasu" to mój jedyny kontakt ze współczesną fizyką. Proszę wybaczyć błędy merytoryczne,
Przenieśmy się do początków XX wieku, czasów Einsteina i innych fizyków teoretycznych. Narodzin ery mechaniki kwantowej, dzięki której na nowo udało się zgłębić fizykę na poziomie subatomowym. Nowej matematyki, określającej zachowania maleńkich cząstek, które są budulcem całej materii we wszechświecie. Matematyki przejrzystej, korzystającej w swoim opisie z liczb, symboli, formuł... Jednak, gdy zastosować ją do opisu rzeczywistości jaką znamy, daje ona rezultaty dziwne, niezwykłe, niesamowite.
Umysłowi ludzkiemu było szalenie trudno opanować wiele pojęć mechaniki kwantowej, sama matematyka była niewystarczająca by je wyjaśnić. W związku z tym naukowcy zaczęli się posiłkować "eksperymentami gedanken". To pochodzące z niemieckiego określenie eksperymentów myślowych. Zastosowanie znanych koncepcji fizyki kwantowej do sytuacji z "prawdziwego świata", pozwoliło na dialog, który mógł (mniej więcej) zrozumieć prawie każdy.
Oto przykład, nim poczujesz się naprawdę "zagubiony". W matematyce mechaniki kwantowej, podróż w czasie jest TEORETYCZNIE możliwa. Jeden z najbardziej znanych Eksperymentów Gedanken to Paradoks Dziadka. Jeśli cofnąłbyś się w czasie, to czy mógłbyś zabić swojego dziadka? Logika podpowiada, że nie, bo gdybyś to zrobił, to byś nie istniał. (Zatrzymaj się tu na chwilę i zastanów się dlaczego Locke powtarza, że "nie może" zabić swojego ojca i potrzebuje, żeby zrobił to ktoś inny). Najpiękniejsze w eksperymentach myślowych jest to, że są one zarówno naukowe jak i filozoficzne - są idealną pożywką dla kreatywnego scenarzysty. W przypadku Paradoksu Dziadka, logika podpowiada rzecz dość oczywistą, jednak to co dzieje się naprawdę jest tajemnicą. Wyobraź sobie, że przeniosłeś się do przeszłości, trzymasz naładowany pistolet i celujesz do swojego dziadka... co tak naprawdę miałoby cię powstrzymać? A jednak jest takie "coś", jakiś nieznany mechanizm fizyki... to właśnie obszar, na którym scenarzyści "Lost" dają się ponieść fantazji.
"Lost" to wielki eksperyment Gedanken, łączący twardą naukę z filozofią. Pyta - co, gdyby podróż w czasie była nie tylko możliwa, ale realna, z technologią rozwiniętą i zaawansowaną tak bardzo jak tylko pozwala na to fizyka teoretyczna? A żeby było jeszcze bardziej dramatycznie - co gdybyś mógł podróżować w czasie, ABSOLUTNIE O TYM NIE WIEDZĄC? Pasażerowie lotu 815 są dokładnie w takiej sytuacji, scenarzyści pozwolili widzom śledzić ich życie i odczuwać tą samą mieszankę dezorientacji i tajemniczości, jaka spotyka bohaterów.
Pomówmy o tym co obecnie wiemy na temat podróży w czasie. I nie wspomnimy tutaj o tanich filmach, w których bohater mógł przenieść się do epoki dinozaurów czy średniowiecza. W rzeczywistości, w przypadku "prawdziwej" nauki dotyczącej podróży w czasie, wiadomo parę rzeczy, które są wynikiem ograniczeń narzuconych przez fizykę i mechanikę kwantową. Powstał model konceptualny prawdziwej maszyny czasu. Działa on mniej więcej tak:
To co najbardziej istotne, to że wehikuł czasu musi składać się z dwóch części, dwóch portali, połączonych tunelem czasoprzestrzennym (czarną dziurą, czy jakkolwiek inaczej to nazwać). Drzwi #1 są zbudowane dokładnie wtedy gdy Drzwi #2. Drzwi #1 dają możliwość poruszania się po "teraźniejszej" osi czasu, a Drzwi #2 są zamknięte w bańce czasoprzestrzennej, a więc są odseparowane od linii przebiegu czasu oznaczającej teraźniejszość. Co prawda wymagałoby to posiadania ogromnych zasobów energii i technologii dzisiaj oczywiście nieznanej... ale dzięki scenarzystom "Lost", ten problem rozwiązali naukowcy z Dharma Industries. Na początek wartość dzieląca obie pary drzwi może być niewielka... powiedzmy, 108 minut. Ponieważ Drzwi #1 znajdują się w teraźniejszości, mogą one być zlokalizowane właściwie wszędzie (siedziba Dharma?). Drzwi #2, funkcjonujące w innym miejscu czasoprzestrzeni, w przeszłości powinny zostać umieszczone w trudno dostępnej lokalizacji, gdyż jakakolwiek interakcja pomiędzy drzwiami a światem zewnętrznym mogłaby mieć katastrofalne skutki.
Warto wspomnieć o jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy dotyczącej podróży w czasie w wypadku tego typu teorii - NIE DA SIĘ cofnąć w czasie dalej niż do momentu w którym został zbudowany wehikuł. Stąd niemożliwe jest odwiedzenie ery dinozaurów, etc. Jeśli dwie pary drzwi oddzielone są od siebie o zaledwie 108 minut, to dwie osi czasu będą postępować dokładnie w tym samym tempie, oddzielone na zawsze o jedyne 108 minut, a podróż do przeszłości o 108 minut nie jest chyba najbardziej interesująca. O wiele bardziej pociągające byłoby zatrzymanie Drzwi #2 w momencie swojego "poczęcia", a Drzwi #1 nadal poruszałyby "ku przyszłości" po swojej linii czasu. Można by to zrobić np. "resetując" co jakiś czas zegar na Drzwiach #2. Wraz z upływem czasu, różnica pomiędzy obiema parami drzwi rosłaby i rosła, minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu, rok po roku.
Jeśli udałoby się uzyskać technologię umożliwiającą podróż w czasie w opisany powyżej sposób to na pewno musielibyśm sobie zadać WIELE fundamentalnych pytań, na które trzeba by odpowiedzieć, a najlepiej sprawdzić, by być pewnym, że można bezpiecznie posługiwać się wehikułem bez obaw, że może to katastrofalnie wpłynąć na bieg przyszłości. Paradoks Dziadka jest najbardziej oczywistym, jednak jest to zaledwie jedno z wielu pytań, które należałoby zadać.
ODPOWIEDŹ #1. Czym jest Dharma Initiative? To przedsięwzięcie, dzięki któremu zbudowano i testowano wehikuł czasu. Drzwi #1 znajdują się w siedzibie głównej Dharma, Drzwi #2 znajdują się na odległej wyspie gdzieś na Południowym Pacyfiku.
Gdzie jest Wyspa? Nie nie. Kluczowe pytanie jakie należy zadać to: Kiedy jest Wyspa? Odpowiedzią na nie jest to, jak dawno temu - w odniesieniu do linii czasu oznaczającej teraźniejszość - powstał wehikuł czasu... ja sądzę, że było to około 14 lat temu.
ODPOWIEDŹ #2. Dlaczego co 108 minut należy naciskać guzik? Przycisk "resetuje" zegar Drzwi #2 wehikułu czasu, dzięki czemu pozostają one w momencie swojego "początku" we względnej przeszłości. Jeśli pozwolilibyśmy by na zegarze minęło 108 minut, to maszyna czasu straciłaby swą zdolność do odnowienia stanu zegara. Ale dlaczego guzik musi być przyciskany przez człowieka, a nie po prostu przez zaprogramowany komputer, który resetował by się co 108 minut? Operatorzy Drzwi #1 nie mają żadnej kontroli nad tym co dzieje się wokoło Drzwi #2 znajdujących się w przeszłości. Dlatego w momencie katastrofy, w której wszyscy zginą, zegar powinien przekroczyć 108 minutę i przestać się resetować. ODPOWIEDŹ #3 Co się stanie, gdy zegar przekroczy 108 minut? Drzwi #2 wehikułu czasu stracą możliwość "resetowania się" i zaczną przesuwać się po linii czasu w stronę przyszłości, mniej więcej w odległości 14 lat od Drzwi #1.
Jakie inne fundamentalne pytania, poza Paradoksem Dziadka, należy sobie zadać rozważając kwestie podróży w czasie? Jedno jest szczególnie intrygujące:
Co się stanie jeśli bezdzietna kobieta cofnie się w czasie i zostanie poczęte dziecko? ODPOWIEDŹ #4. Bezdzietna kobieta nie może cofnąć się w czasie i zajść w ciąże, bo gdyby tak się stało nie byłaby bezdzietną kobietą. W "Lost", zarówno matka jak i dziecko umierają przed porodem, chroniąc tym samym oś czasu i prawa natury. Być może Inni nie do końca to rozumieją i dlatego sprowadzili na wyspę Juliet, lekarza zajmującego się płodnością, która miałaby jakoś poradzić sobie z tym problemem.
Warto wziąć pod uwagę inny przykład:
Co gdyby dziecko przeniosło się w czasie do momentu, zanim się urodziło? Być może nic... ale jeśli dziecko umrze w przeszłości zanim się urodzi? To także niemożliwe. ODPOWIEDŹ #5. Inni porywają dzieci znajdujące się na Wyspie. Za wszelką cenę chcą je chronić, bo nie mogą pozwolić na fatalne skutki sytuacji, w której umiera dziecko, zanim zostanie poczęte.
I jeszcze inny przykład:
Jeśli przeniesiesz się do przeszłości, to czy w momencie przybycia, będziesz "sobą" z teraźniejszości, młodszym "sobą" z przeszłości, czy jakimś połączeniem tych dwóch przypadków? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale wierzę, że można dzięki niemu zrozumieć dlaczego John Locke potrafi chodzić na wyspie, mimo tego, że jest sparaliżowany. ODPOWIEDŹ #6. Locke potrafi chodzić, nie dlatego, że wyspa ma właściwości lecznicze, ale ponieważ przeniósł się w czasie do momentu, ZANIM został sparaliżowany. Jest połączeniem Locke'a z teraźniejszości i Locke'a z przeszłości.
Kim jest Ben? Myślę, że jest twórcą wehikułu czasu. Inni są jego współpracownikami, żyjącymi w bąblu czasoprzestrzennym jaki otacza wyspę i Drzwi #2 maszyny czasu z "przeszłości". Zajmują się jej nadzorem, sprawdzają jakie są skutki podróży w czasie, a także ściśle kontrolują, kto może opuścić bańkę i wydostać się do zewnętrznego świata.
Jak dotrzeć na Wyspę? Są dwa sposoby na to by się znaleźć w miejscu i czasie w jakich znajduje się Wyspa. Pierwszy - kontrolowany - to skorzystanie z Drzwi #1 w głównej siedzibie Dharma. Nie można dostać się na Wyspę za pomocą samolotu, łodzi podwodnej, czy żadnej innej tradycyjnej metody.
Inny sposób to przypadkowa kolizja z bąblem czasoprzestrzennym który otacza wyspę, jak stało się to w przypadku lotu nr 815 linii Oceanic, Portugalką z helikoptera, etc. Pomimo wielu teorii jakie pojawiają się na forach, uważam, że Inni nie mieli bladego pojęcia o tym, iż samolot Oceanic 815 zbliża się do Wyspy i, że dojdzie do katastrofy. To była kwestia przypadku. To była katastrofa, która spowodowała paradoks... Co dzieje się z samolotem, który rozbija się w teraźniejszości, wchodząc do przeszłości? To prowadzi do kolejnych pytań - czy pasażerowie żyją, czy są martwi, a na nie możemy odpowiedzieć rozmawiając o kocie.
A dokładnie - o kocie Schrödingera. Mechanika kwantowa, kolejny raz ukazuje, że może być bardzo intrygująca. Jedno z najdziwniejszych zjawisk w fizyce cząstek elementarnych to Superpozycja, czyli zdolność cząsteczki do przyjęcia dwóch różnych stanów równocześnie (np. góra i dół, lewo i prawo, tu i tam). W świecie, który znamy, doskonale zdajemy sobie sprawę, że nie możemy być jednocześnie tu i gdzie indziej, jednak w świecie prawdopodobieństwa, przypadku i dualności, jest to możliwe. Jak można to sobie wyobrazić? W tym celu przeprowadzono kolejny wspaniały Gedankenexperiment:
Kota umieszczono w zapieczętowanym, stalowym pudełku, razem z butelką zawierającą truciznę. Do pudełka wrzucono także przedmiot o właściwościach radioaktywnych. Rozpad pierwiastka radioaktywnego powoduje, że zostaje wywołuje ruch młotka, który rozbija butelkę - trucizna rozlewa się i zabija kota. Obserwator, który przygląda się temu z zewnątrz pudełka, nie ma pojęcia, w którym momencie dochodzi do rozpadu pierwiastka radioaktywnego. W związku z prawami jakimi rządzi się Superpozycja, element radioaktywny może przez moment znajdować się w dwóch stanach. Przez to "mgnienie czasu" butelka jest zarówno potłuczona jak i nietknięta... kot w tym samym czasie jest martwy i żywy. To zabawa z fizyką, ale co bardziej istotne, pytanie filozoficzne - co znaczy być żywym i martwym jednocześnie?
ODPOWIEDŹ #7. Pasażerowie lotu Oceanic 815 leżą martwi gdzieś na dnie oceanu ORAZ są ŻYWI na Wyspie. Są równocześnie martwi i żywi. Mówiłem już, że pokochacie tę odpowiedź. Skoro pasażerowie są żywi w "przeszłości", czyli osi czasu wyspy, to czy mogą wrócić do teraźniejszości, w której są martwi? Myślę, że to kluczowe pytanie i żeby znaleźć na nie odpowiedź będziemy musieli serial oglądać do końca.
Wydarzeniem sugerującym odpowiedź na to pytanie może być ojciec Locke'a/Sawyera. Zostaliśmy poprowadzeni w ten sposób, żeby uwierzyć, iż umarł on w wypadku samochodowym i znalazł się na wyspie. Pierwsze co przychodzi nam na myśl, to, że trafił on do piekła! Wierzymy w to, że w jakiś sposób Locke sprowadził ojca na wyspę siłą swojego umysłu, jednak taka sugestia nigdy w serialu nie padła. Ben powiedział do Locke'a "sprowadziłeś go tutaj". Być może miał na myśli to:
Ojciec Locke'a nie zginął w wypadku samochodowym. Myślę, że niebawem dowiemy się, że Locke zamierza opuścić wyspę. Pytanie, którego nikt nie zadał ojcowi Locke'a brzmi "Kiedy był wypadek?" Locke będzie chciał wrócić do "teraźniejszej" osi czasu i odnajdzie swojego ojca. Będzie go szukał, być może będzie próbował spowodować jego wypadek. Będzie chciał go otruć i porwać, ponieważ nie będzie w stanie, lub nie będzie chciał, zabić gp osobiście. W jakiś sposób doprowadzi go do Drzwi #1 i wyśle na wyspę, ponieważ będzie wiedział że Sawyer go zabije. Locke przyprowadzi ojca na Wyspę... to, że jeszcze tego nie zrobił, nie oznacza, że tak się nie stanie. Dlaczego będzie miał to zrobić gdy znajdzie się w "teraźniejszości", poza Wyspą? Ponieważ musi, ponieważ to jego przeznaczenie... ponieważ dla osoby z Wyspy, to już i tak się wydarzyło. Jak wiecie Locke uwielbia wszystko co związane z przeznaczeniem.
Mógłbym tak bez końca. Dlaczego na wyspie jest zoo i niedźwiedzie polarne? ODPOWIEDŹ #9. Zwierzęta znajdują się na wyspie, by sprawdzać różnego rodzaju paradoksy związane z podróżą w czasie. Innym powodem jest być może próba ratowania gatunków, którym grozi wyginięcie. Wyspę oddzieloną od teraźniejszości, można potraktować jak Arkę Noego.
Skąd Inni wiedzą tak dużo na temat pasażerów lotu 815? ODPOWIEDŹ #10. Inni mieli mnóstwo czasu, być może nawet lata, by za pomocą Dharma Industries i Drzwi #1 uzyskać dane dotyczące wszystkich osób zagubionych i przesłać je na Wyspę. Pasażerom lotu 815 wydaje się, jakby Inni posiedli tą wiedzę natychmiast, jednak w rzeczywistości zebranie informacji o wszystkich rozbitkach mogło zająć lata.
Jest wiele innych wątków, których nie poruszyłem, jednak wszystkie one są spójne z podstawową teorią. Chodzi np. o przypadkową "pętlę czasową" jakiej doświadczył Desmond i wiele innych.
A więc oto moja teoria. Albo postradałem zmysły. Czas pokaże.
Steve
- Tych, którzy śledzą "Lost" - mam nadzieję, że będzie dla Was inspirujący i pozwoli na nowo zastanowić się nad tym, o czym być może traktują "Zagubieni".
- Tych, którzy uważają, że to kolejny głupi amerykański serial.
Jeszcze jedno - "Krótka historia czasu" to mój jedyny kontakt ze współczesną fizyką. Proszę wybaczyć błędy merytoryczne,
Przenieśmy się do początków XX wieku, czasów Einsteina i innych fizyków teoretycznych. Narodzin ery mechaniki kwantowej, dzięki której na nowo udało się zgłębić fizykę na poziomie subatomowym. Nowej matematyki, określającej zachowania maleńkich cząstek, które są budulcem całej materii we wszechświecie. Matematyki przejrzystej, korzystającej w swoim opisie z liczb, symboli, formuł... Jednak, gdy zastosować ją do opisu rzeczywistości jaką znamy, daje ona rezultaty dziwne, niezwykłe, niesamowite.
Umysłowi ludzkiemu było szalenie trudno opanować wiele pojęć mechaniki kwantowej, sama matematyka była niewystarczająca by je wyjaśnić. W związku z tym naukowcy zaczęli się posiłkować "eksperymentami gedanken". To pochodzące z niemieckiego określenie eksperymentów myślowych. Zastosowanie znanych koncepcji fizyki kwantowej do sytuacji z "prawdziwego świata", pozwoliło na dialog, który mógł (mniej więcej) zrozumieć prawie każdy.
Oto przykład, nim poczujesz się naprawdę "zagubiony". W matematyce mechaniki kwantowej, podróż w czasie jest TEORETYCZNIE możliwa. Jeden z najbardziej znanych Eksperymentów Gedanken to Paradoks Dziadka. Jeśli cofnąłbyś się w czasie, to czy mógłbyś zabić swojego dziadka? Logika podpowiada, że nie, bo gdybyś to zrobił, to byś nie istniał. (Zatrzymaj się tu na chwilę i zastanów się dlaczego Locke powtarza, że "nie może" zabić swojego ojca i potrzebuje, żeby zrobił to ktoś inny). Najpiękniejsze w eksperymentach myślowych jest to, że są one zarówno naukowe jak i filozoficzne - są idealną pożywką dla kreatywnego scenarzysty. W przypadku Paradoksu Dziadka, logika podpowiada rzecz dość oczywistą, jednak to co dzieje się naprawdę jest tajemnicą. Wyobraź sobie, że przeniosłeś się do przeszłości, trzymasz naładowany pistolet i celujesz do swojego dziadka... co tak naprawdę miałoby cię powstrzymać? A jednak jest takie "coś", jakiś nieznany mechanizm fizyki... to właśnie obszar, na którym scenarzyści "Lost" dają się ponieść fantazji.
"Lost" to wielki eksperyment Gedanken, łączący twardą naukę z filozofią. Pyta - co, gdyby podróż w czasie była nie tylko możliwa, ale realna, z technologią rozwiniętą i zaawansowaną tak bardzo jak tylko pozwala na to fizyka teoretyczna? A żeby było jeszcze bardziej dramatycznie - co gdybyś mógł podróżować w czasie, ABSOLUTNIE O TYM NIE WIEDZĄC? Pasażerowie lotu 815 są dokładnie w takiej sytuacji, scenarzyści pozwolili widzom śledzić ich życie i odczuwać tą samą mieszankę dezorientacji i tajemniczości, jaka spotyka bohaterów.
Pomówmy o tym co obecnie wiemy na temat podróży w czasie. I nie wspomnimy tutaj o tanich filmach, w których bohater mógł przenieść się do epoki dinozaurów czy średniowiecza. W rzeczywistości, w przypadku "prawdziwej" nauki dotyczącej podróży w czasie, wiadomo parę rzeczy, które są wynikiem ograniczeń narzuconych przez fizykę i mechanikę kwantową. Powstał model konceptualny prawdziwej maszyny czasu. Działa on mniej więcej tak:
To co najbardziej istotne, to że wehikuł czasu musi składać się z dwóch części, dwóch portali, połączonych tunelem czasoprzestrzennym (czarną dziurą, czy jakkolwiek inaczej to nazwać). Drzwi #1 są zbudowane dokładnie wtedy gdy Drzwi #2. Drzwi #1 dają możliwość poruszania się po "teraźniejszej" osi czasu, a Drzwi #2 są zamknięte w bańce czasoprzestrzennej, a więc są odseparowane od linii przebiegu czasu oznaczającej teraźniejszość. Co prawda wymagałoby to posiadania ogromnych zasobów energii i technologii dzisiaj oczywiście nieznanej... ale dzięki scenarzystom "Lost", ten problem rozwiązali naukowcy z Dharma Industries. Na początek wartość dzieląca obie pary drzwi może być niewielka... powiedzmy, 108 minut. Ponieważ Drzwi #1 znajdują się w teraźniejszości, mogą one być zlokalizowane właściwie wszędzie (siedziba Dharma?). Drzwi #2, funkcjonujące w innym miejscu czasoprzestrzeni, w przeszłości powinny zostać umieszczone w trudno dostępnej lokalizacji, gdyż jakakolwiek interakcja pomiędzy drzwiami a światem zewnętrznym mogłaby mieć katastrofalne skutki.
Warto wspomnieć o jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy dotyczącej podróży w czasie w wypadku tego typu teorii - NIE DA SIĘ cofnąć w czasie dalej niż do momentu w którym został zbudowany wehikuł. Stąd niemożliwe jest odwiedzenie ery dinozaurów, etc. Jeśli dwie pary drzwi oddzielone są od siebie o zaledwie 108 minut, to dwie osi czasu będą postępować dokładnie w tym samym tempie, oddzielone na zawsze o jedyne 108 minut, a podróż do przeszłości o 108 minut nie jest chyba najbardziej interesująca. O wiele bardziej pociągające byłoby zatrzymanie Drzwi #2 w momencie swojego "poczęcia", a Drzwi #1 nadal poruszałyby "ku przyszłości" po swojej linii czasu. Można by to zrobić np. "resetując" co jakiś czas zegar na Drzwiach #2. Wraz z upływem czasu, różnica pomiędzy obiema parami drzwi rosłaby i rosła, minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu, rok po roku.
Jeśli udałoby się uzyskać technologię umożliwiającą podróż w czasie w opisany powyżej sposób to na pewno musielibyśm sobie zadać WIELE fundamentalnych pytań, na które trzeba by odpowiedzieć, a najlepiej sprawdzić, by być pewnym, że można bezpiecznie posługiwać się wehikułem bez obaw, że może to katastrofalnie wpłynąć na bieg przyszłości. Paradoks Dziadka jest najbardziej oczywistym, jednak jest to zaledwie jedno z wielu pytań, które należałoby zadać.
ODPOWIEDŹ #1. Czym jest Dharma Initiative? To przedsięwzięcie, dzięki któremu zbudowano i testowano wehikuł czasu. Drzwi #1 znajdują się w siedzibie głównej Dharma, Drzwi #2 znajdują się na odległej wyspie gdzieś na Południowym Pacyfiku.
Gdzie jest Wyspa? Nie nie. Kluczowe pytanie jakie należy zadać to: Kiedy jest Wyspa? Odpowiedzią na nie jest to, jak dawno temu - w odniesieniu do linii czasu oznaczającej teraźniejszość - powstał wehikuł czasu... ja sądzę, że było to około 14 lat temu.
ODPOWIEDŹ #2. Dlaczego co 108 minut należy naciskać guzik? Przycisk "resetuje" zegar Drzwi #2 wehikułu czasu, dzięki czemu pozostają one w momencie swojego "początku" we względnej przeszłości. Jeśli pozwolilibyśmy by na zegarze minęło 108 minut, to maszyna czasu straciłaby swą zdolność do odnowienia stanu zegara. Ale dlaczego guzik musi być przyciskany przez człowieka, a nie po prostu przez zaprogramowany komputer, który resetował by się co 108 minut? Operatorzy Drzwi #1 nie mają żadnej kontroli nad tym co dzieje się wokoło Drzwi #2 znajdujących się w przeszłości. Dlatego w momencie katastrofy, w której wszyscy zginą, zegar powinien przekroczyć 108 minutę i przestać się resetować. ODPOWIEDŹ #3 Co się stanie, gdy zegar przekroczy 108 minut? Drzwi #2 wehikułu czasu stracą możliwość "resetowania się" i zaczną przesuwać się po linii czasu w stronę przyszłości, mniej więcej w odległości 14 lat od Drzwi #1.
Jakie inne fundamentalne pytania, poza Paradoksem Dziadka, należy sobie zadać rozważając kwestie podróży w czasie? Jedno jest szczególnie intrygujące:
Co się stanie jeśli bezdzietna kobieta cofnie się w czasie i zostanie poczęte dziecko? ODPOWIEDŹ #4. Bezdzietna kobieta nie może cofnąć się w czasie i zajść w ciąże, bo gdyby tak się stało nie byłaby bezdzietną kobietą. W "Lost", zarówno matka jak i dziecko umierają przed porodem, chroniąc tym samym oś czasu i prawa natury. Być może Inni nie do końca to rozumieją i dlatego sprowadzili na wyspę Juliet, lekarza zajmującego się płodnością, która miałaby jakoś poradzić sobie z tym problemem.
Warto wziąć pod uwagę inny przykład:
Co gdyby dziecko przeniosło się w czasie do momentu, zanim się urodziło? Być może nic... ale jeśli dziecko umrze w przeszłości zanim się urodzi? To także niemożliwe. ODPOWIEDŹ #5. Inni porywają dzieci znajdujące się na Wyspie. Za wszelką cenę chcą je chronić, bo nie mogą pozwolić na fatalne skutki sytuacji, w której umiera dziecko, zanim zostanie poczęte.
I jeszcze inny przykład:
Jeśli przeniesiesz się do przeszłości, to czy w momencie przybycia, będziesz "sobą" z teraźniejszości, młodszym "sobą" z przeszłości, czy jakimś połączeniem tych dwóch przypadków? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale wierzę, że można dzięki niemu zrozumieć dlaczego John Locke potrafi chodzić na wyspie, mimo tego, że jest sparaliżowany. ODPOWIEDŹ #6. Locke potrafi chodzić, nie dlatego, że wyspa ma właściwości lecznicze, ale ponieważ przeniósł się w czasie do momentu, ZANIM został sparaliżowany. Jest połączeniem Locke'a z teraźniejszości i Locke'a z przeszłości.
Kim jest Ben? Myślę, że jest twórcą wehikułu czasu. Inni są jego współpracownikami, żyjącymi w bąblu czasoprzestrzennym jaki otacza wyspę i Drzwi #2 maszyny czasu z "przeszłości". Zajmują się jej nadzorem, sprawdzają jakie są skutki podróży w czasie, a także ściśle kontrolują, kto może opuścić bańkę i wydostać się do zewnętrznego świata.
Jak dotrzeć na Wyspę? Są dwa sposoby na to by się znaleźć w miejscu i czasie w jakich znajduje się Wyspa. Pierwszy - kontrolowany - to skorzystanie z Drzwi #1 w głównej siedzibie Dharma. Nie można dostać się na Wyspę za pomocą samolotu, łodzi podwodnej, czy żadnej innej tradycyjnej metody.
Inny sposób to przypadkowa kolizja z bąblem czasoprzestrzennym który otacza wyspę, jak stało się to w przypadku lotu nr 815 linii Oceanic, Portugalką z helikoptera, etc. Pomimo wielu teorii jakie pojawiają się na forach, uważam, że Inni nie mieli bladego pojęcia o tym, iż samolot Oceanic 815 zbliża się do Wyspy i, że dojdzie do katastrofy. To była kwestia przypadku. To była katastrofa, która spowodowała paradoks... Co dzieje się z samolotem, który rozbija się w teraźniejszości, wchodząc do przeszłości? To prowadzi do kolejnych pytań - czy pasażerowie żyją, czy są martwi, a na nie możemy odpowiedzieć rozmawiając o kocie.
A dokładnie - o kocie Schrödingera. Mechanika kwantowa, kolejny raz ukazuje, że może być bardzo intrygująca. Jedno z najdziwniejszych zjawisk w fizyce cząstek elementarnych to Superpozycja, czyli zdolność cząsteczki do przyjęcia dwóch różnych stanów równocześnie (np. góra i dół, lewo i prawo, tu i tam). W świecie, który znamy, doskonale zdajemy sobie sprawę, że nie możemy być jednocześnie tu i gdzie indziej, jednak w świecie prawdopodobieństwa, przypadku i dualności, jest to możliwe. Jak można to sobie wyobrazić? W tym celu przeprowadzono kolejny wspaniały Gedankenexperiment:
Kota umieszczono w zapieczętowanym, stalowym pudełku, razem z butelką zawierającą truciznę. Do pudełka wrzucono także przedmiot o właściwościach radioaktywnych. Rozpad pierwiastka radioaktywnego powoduje, że zostaje wywołuje ruch młotka, który rozbija butelkę - trucizna rozlewa się i zabija kota. Obserwator, który przygląda się temu z zewnątrz pudełka, nie ma pojęcia, w którym momencie dochodzi do rozpadu pierwiastka radioaktywnego. W związku z prawami jakimi rządzi się Superpozycja, element radioaktywny może przez moment znajdować się w dwóch stanach. Przez to "mgnienie czasu" butelka jest zarówno potłuczona jak i nietknięta... kot w tym samym czasie jest martwy i żywy. To zabawa z fizyką, ale co bardziej istotne, pytanie filozoficzne - co znaczy być żywym i martwym jednocześnie?
ODPOWIEDŹ #7. Pasażerowie lotu Oceanic 815 leżą martwi gdzieś na dnie oceanu ORAZ są ŻYWI na Wyspie. Są równocześnie martwi i żywi. Mówiłem już, że pokochacie tę odpowiedź. Skoro pasażerowie są żywi w "przeszłości", czyli osi czasu wyspy, to czy mogą wrócić do teraźniejszości, w której są martwi? Myślę, że to kluczowe pytanie i żeby znaleźć na nie odpowiedź będziemy musieli serial oglądać do końca.
Wydarzeniem sugerującym odpowiedź na to pytanie może być ojciec Locke'a/Sawyera. Zostaliśmy poprowadzeni w ten sposób, żeby uwierzyć, iż umarł on w wypadku samochodowym i znalazł się na wyspie. Pierwsze co przychodzi nam na myśl, to, że trafił on do piekła! Wierzymy w to, że w jakiś sposób Locke sprowadził ojca na wyspę siłą swojego umysłu, jednak taka sugestia nigdy w serialu nie padła. Ben powiedział do Locke'a "sprowadziłeś go tutaj". Być może miał na myśli to:
Ojciec Locke'a nie zginął w wypadku samochodowym. Myślę, że niebawem dowiemy się, że Locke zamierza opuścić wyspę. Pytanie, którego nikt nie zadał ojcowi Locke'a brzmi "Kiedy był wypadek?" Locke będzie chciał wrócić do "teraźniejszej" osi czasu i odnajdzie swojego ojca. Będzie go szukał, być może będzie próbował spowodować jego wypadek. Będzie chciał go otruć i porwać, ponieważ nie będzie w stanie, lub nie będzie chciał, zabić gp osobiście. W jakiś sposób doprowadzi go do Drzwi #1 i wyśle na wyspę, ponieważ będzie wiedział że Sawyer go zabije. Locke przyprowadzi ojca na Wyspę... to, że jeszcze tego nie zrobił, nie oznacza, że tak się nie stanie. Dlaczego będzie miał to zrobić gdy znajdzie się w "teraźniejszości", poza Wyspą? Ponieważ musi, ponieważ to jego przeznaczenie... ponieważ dla osoby z Wyspy, to już i tak się wydarzyło. Jak wiecie Locke uwielbia wszystko co związane z przeznaczeniem.
Mógłbym tak bez końca. Dlaczego na wyspie jest zoo i niedźwiedzie polarne? ODPOWIEDŹ #9. Zwierzęta znajdują się na wyspie, by sprawdzać różnego rodzaju paradoksy związane z podróżą w czasie. Innym powodem jest być może próba ratowania gatunków, którym grozi wyginięcie. Wyspę oddzieloną od teraźniejszości, można potraktować jak Arkę Noego.
Skąd Inni wiedzą tak dużo na temat pasażerów lotu 815? ODPOWIEDŹ #10. Inni mieli mnóstwo czasu, być może nawet lata, by za pomocą Dharma Industries i Drzwi #1 uzyskać dane dotyczące wszystkich osób zagubionych i przesłać je na Wyspę. Pasażerom lotu 815 wydaje się, jakby Inni posiedli tą wiedzę natychmiast, jednak w rzeczywistości zebranie informacji o wszystkich rozbitkach mogło zająć lata.
Jest wiele innych wątków, których nie poruszyłem, jednak wszystkie one są spójne z podstawową teorią. Chodzi np. o przypadkową "pętlę czasową" jakiej doświadczył Desmond i wiele innych.
A więc oto moja teoria. Albo postradałem zmysły. Czas pokaże.
Steve
piątek, marca 03, 2006
Przenoszę się
Nowe wpisy tylko na http://magnetowid.wordpress.com . Zala'blog to już tylko archiwum i nie będzie nowych wpisów.
czwartek, lutego 16, 2006
TP SA

Trzy miesiące temu zamówiłem Neostradę 1Mb (żeby zastąpic 512 Kb). W ostatnią niedzielę zorientowałem się (wolne transfery), że cały czas mam łącze 512kb. Pokazują to parametry routera (co widać na załączonym obrazku- Bandwidth Up/Down). Zadzwoniłem do Tepsy, otrzymałem "numer zgłoszenia", miałem zadzwonić w poniedziałek. Dzwonię. Nic. "technicy jeszcze nie odpowiedzieli". Powiedzieli mi, że najpóźniej do wtorku do 15 to będzie gotowe. Dzwonię we wtorek. Nic. Dzwonię w środę. Nic. Dzwonię dzisiaj. I dostaję numer zgłoszenia w sprawie... "Co się stało z poprzednim zgłoszeniem" :) :) A Nestrada nadal 512kb, a ja nadal płacę za 1Mb... Ech, ręce opadają...
Apdejt: W sobotę (po 6 dniach) otrzymałem trzeci numer sprawy, informację, że reklamacja obejmie tylko okres od momentu zgłoszenia (a prawdopodobnie NIGDY nie łączyłem się na 1Mb!!), informację, żę 1Mb ruszy we wtorek/środę bo to skomplikowana sprawa!
Pięć minut po rozmowie Router się rozłączył i, a jakże! połączył na 1Mb!! I czy to nie jest burdel?!!
Zapraszam
Zapraszam na mojego drugiego, tematycznego bloga. Magnetowid.wordpress.com . Będę tam pisał o tym jak telewizja i przekaz wideo opanowują internet.
wtorek, lutego 07, 2006
Tapety, grafiki
Rewelacyjne miejsce w sieci żeby znaleźć fajną tapetę na pulpit, a przy okazji społeczność grafików (nie tylko komputerowych) Deviant Art. Przy okazji się mi przypomniało jaką rewelacyjną stronkę oglądał mój kolega ze studiów - CgTALK - forum profesjonalistów (takich m. in. z Hollywood) grafiki komputerowej, w działach Gallery są zamieszczone doskonałe prace.
Apdejt: 90GB najlepszych tapet.
Apdejt: 90GB najlepszych tapet.
Sens
Czytam coraz więcej blogów, a od ponad miesiąca nic nie napisałem! Dlaczego? Przede wszystkim - bo wydawało mi się, że to co napisałem i tak już gdzieś jest . Ale jak zobaczyłem, że Tebe ma na swoim Delicious linka do mnie to uśmiechnąłem się do monitora :) . I wracam do pisania. I przygotowuję tajny blogowy projekt.
poniedziałek, grudnia 26, 2005
Prosto
Nie oszukujmy się. Większość internautów naprawdę nie obchodzi z jakiej przeglądarki internetowej korzysta. Ważne jest przede wszystkim aby strona wyświetlała się poprawnie. Zauważyłem, że moje nagabywanie znajomych na przerzucenie się na Firefoxa niewiele daje. Przyzwyczajenie ma ogromną siłę, a niebieska ikonka przyciąga jak magnes. Po co zmieniać przeglądarkę? Przecież wszystko działa, przecież strony się wyświetlają, przecież szybko się uruchamia, aha i ma ładniejsze guziczki.Komputer ma po prostu działać. Być prosty w obsłudze, intuicyjny, komunikować się z użytkownikiem w zrozumiały sposób. Z pecetami najczęściej tak nie jest.
Mnóstwo dzisiejszych użytkowników komputerów ma szeroki wachlarz zaintersowań. Dodam więcej. Nie ma wśród nich informatyki.
Wiem, wiem to wszystko nie takie proste, podobno system operacyjny jest jednym z najbardziej skomplikowanych ludzkich wytworów. Komputery osobiste to tysiące różnych podzespołów które mają ze sobą współpracować, co nie zawsze się udaje. Błąd może pojawić się w każdym momencie. Wszystko to bardzo skomplikowane. Są jednak różne podejścia do tego jak użytkownik ma się komunikować z maszyną. Świetnie widać to w tym filmiku.
[Dla tych co nie mogą obejrzeć: Steve Jobs prezentuje iMaca. Jedną z jego nowych funkcji jest pilot i możliwość sterowania komputerem jak wieżą czy telewizorem, podobnie (choć nie tyle funkcji) jak Windows Media Center, najważniejsze jest co innego: pilot Apple ma kilka przycisków, pilot kompa z Windows kilkadziesiąt.]
Torrentz
.torrent Bardzo popularny i wydajny system wymiany plików peer2peer.
Najlepszy serwis torrentowy?A jakże - polski! Torrentz.com . Dlaczego najlepszy? Zbiera dane ze wszystkich największych torrentowych portali, segreguje wyniki "seederów" (im więcej "siewców" tym szybszy transfer), no i bardzo szybko wyszukuje.
Najlepszy program? microTorrent. Może nie najlepszy, ale za to zajmuję ok 150KB, nie wymaga instalacji i ma wszystkie ważniejsze funkcje!
Google Desktop Search może gryźć się z programami p2p. Należy wtedy wykluczyć katalog do którego ściągamy pliki z mechanizmu indeksowania GDS.
+Ciekawy tekst Jarosława Lipszyca "Internet to Kultura Dostępu", m. in. o wymianie materiałów chronionych prawami autorskimi przez sieć.
Najlepszy serwis torrentowy?A jakże - polski! Torrentz.com . Dlaczego najlepszy? Zbiera dane ze wszystkich największych torrentowych portali, segreguje wyniki "seederów" (im więcej "siewców" tym szybszy transfer), no i bardzo szybko wyszukuje.
Najlepszy program? microTorrent. Może nie najlepszy, ale za to zajmuję ok 150KB, nie wymaga instalacji i ma wszystkie ważniejsze funkcje!
Google Desktop Search może gryźć się z programami p2p. Należy wtedy wykluczyć katalog do którego ściągamy pliki z mechanizmu indeksowania GDS.
+Ciekawy tekst Jarosława Lipszyca "Internet to Kultura Dostępu", m. in. o wymianie materiałów chronionych prawami autorskimi przez sieć.
Cool
Fajne rzeczy w sieci? Del.icio.us !
Ostatnio przeglądałem:
Ostatnio przeglądałem:
- Fabryka samochodów która wygląda... pięknie!
- Widgets, małe programy-gadżety, pomysł Apple, dzięki Yahoo na PC
- Pokaż jaki masz Pulpit.
- Zdjęcia roku Reuters
poniedziałek, grudnia 12, 2005
Samorost

Am kiedyś mi wysłał linka do "miodnej" (ech to Secret Service) gierki sieciowej. Kierowało się w niej krasnalem, rozwiązując niby proste zagadki. Taka mini przygodówka. Parę dni temu pojawiła się druga część. Samorost to dzieło czechów które hołduje klasycznej animacji połączonej z grafiką w klimacie collage, ma bardzo specyficzny klimat i rzesze zwolenników w internecie. Jak przejdziecie już jedynkę to tutaj jest część 2.
Apdejt: Sorry, link do dwójki już działa.
poniedziałek, grudnia 05, 2005
Delicious

Del.icio.us - Am mi to wysłał już dawno dawno, absolutna rewelka, jak jeszcze któs nie zna. Taki zbiór ulubionych, z tym, że z podziałem na kategorie i informacją ile osób skorzystało z danego linka. Warto szukać rzeczy właśnie zaczynając od tej stronki. Genialne.
+
Płyta z miksem Queen z 50 centem, do ściągnięcia w super jakości MP3 + okładeczka, pewnie niedługo zniknie ta stronka za sprawą RIAA.
+
z zupełnie innej beczki - 21 latek zapisał się do Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu a potem napisał reportaż. Straszno. (dla niewtajemniczonych to szkoła pod auspicjami Rodziny Radia Maryja). Link niestety może niedługo zniknąć, bo to artykuł z GW.
niedziela, grudnia 04, 2005
Google Desktop Search 2

Po tej aplikacji widzę jaką potęgą staje się Google. Firma która zaczynała od tego teraz staje się potentatem na miarę Microsoftu, z tym, że wszystko jakieś takie, lepsze, ładniejsze, sprawniejsze - może tym bardziej zamyka mi to oczy na to, że gromadzą dane o wszystkich i wszystkim i w przyszłości może być niebezpiecznie.
Poza tym, że GDS2 przeszukuje cały twardy dysk - właściwie wszystko co się robiło na kompie (w tym wewnątrz plików Worda, Excela, PDF), to w nowej wersji ma dwie malutkie, super przydatne opcje:
- Scratch Pad - żeby sobie coś zapisać, zanotować - to powinno być już w Windows 95!
- Todo - rzeczy do zrobienia
+ Świetny polski blog o Google.
środa, listopada 30, 2005
Nowe stare
Są:
- Nowy Firefox 1.5
- Nowy Google Desktop Search 2 - mus
czwartek, listopada 03, 2005
Powrót
Może tym razem się uda :) . Nie pisałem bo przede wszystkim: nie miałem o czym!
No ale teraz jest coś: 26 stycznia jadę do Kolumbii! :)
Poza tym, gwoli wyjaśnienia - samolot w Dusseldorfie poczekał, więc dojechałem jednak na czas :) . ;
Aha, skasowane komentarze do artykułów poniżej to były po prostu reklamy.
Z rzeczy sieciowych - nic mnie nie powaliło na kolana. Ale... kilka ciekawych linków mam:
No ale teraz jest coś: 26 stycznia jadę do Kolumbii! :)
Poza tym, gwoli wyjaśnienia - samolot w Dusseldorfie poczekał, więc dojechałem jednak na czas :) . ;
Aha, skasowane komentarze do artykułów poniżej to były po prostu reklamy.
Z rzeczy sieciowych - nic mnie nie powaliło na kolana. Ale... kilka ciekawych linków mam:
- Rzeczy - blog Wojtka Kuśmierka o użyteczności rzeczy
- Paweł Tkaczyk - sporo ciekawostek ze świata internetu, nie publikowanych gdzie indziej.
- Otwarcie ElectroWorld - śmiechy
- Come Clean - link od Kondzia, umyj ręce.
- Teddy in sthml - od Ama, :D
- Opera - przeglądarka wreszcie za darmo!
piątek, września 30, 2005
Spóźnienie
Piszę z lotniska, połączony z siecią Wireless i nadaję, że mój samolot jest spóźniony 3 godziny i jest duże prawdopodobieństwo, że nie zdążę na kolejny (Dusseldorf-Wawa) bo na przesiadkę będę miał 15 minut (w najlepszym razie). Tak więc 3 dodatkowe godziny w USA :) Mam nadzieję, że zdąże bo jak nie samolot do Polski będę miał jutro o 7pm (teraz jest 5.25pm)!
Bye USA
Czas płynie szybko. Ostatnie dni spędziłem u wujka, byłego marynarza, który zamieszkał tu na stałe w roku 1950 i jemu te 55 lat minęło szybko to jak mi te 3,5 miesiąca miało się dłużyć? Opowiadał mi zresztą masę ciekawych historii, najlepsza z nich to o przeszmuglowaniu jego żony z Polski do USA. Była przebrana za murzyna. Kiedyś tu ją przytoczę, bo niezmiernie ciekawa.
Jutro wyruszam, przydałoby się odpowiedzieć na pytanie - jakie są Stany? Odpowiadam więc: różne, baaardzo różne. Od wspaniałego Princeton, w którym pracował Einstein, które wygląda uroczo i nawet nie ma tam McDonalda (!) przez ulice Manhattanu (w innych częściach NY nie byłem), pełne ludzi, gdzie policjanci przechodzą na czerwonym świetle po klub Polus (Linden, New Jersey) który nie różni się od przeciętnej polskiej dyskoteki (włączając publikę).
Tu gdzie jestem, w małych dzielnicach mieszkają obok siebie Portorykańczycy, Polacy i Meksykanie żeby parę ulic dalej podziwiać XIX wieczne domy z widokiem na zatokę warte po 700.000$ i więcej.
A ja byłem zaledwie w kilku miejscach tego przeogromnego kraju. Nawet tubylcy czasem nie znają go za dobrze, gdy pewien student z Nowego Meksyku wysłał na Uniwersytet w New Jersey list do profesora z zapytaniem czy może tam studiować, ten odpisał, że najpierw musi sobie załatwić wizę.
Czy chciałbym tu żyć? Gdybym się tu urodził na pewno tak, jako imigrant nie do końca, smutny jest widok Polaków mieszających angielski z polskim albo po drugiej stronie takich którzy po kilku miesiącach zapomnieli mówić po polsku. Smutny jest również widok ludzi którzy mieszkają w swoich gettach i nawet nie umieją mówić po angielsku! Z reguły widać tam raczej nieporządek i biedę, zaczyna się człowiek zastanawiać: czemu oni koniecznie chcieli tutaj przyjechać? Chyba w ich ojczystych krajach żyć się nie dało...
Cieszę się, że wracam! Przy okazji: parę miesięcy dzieli mnie od podróży do Kolumbii!
Jutro wyruszam, przydałoby się odpowiedzieć na pytanie - jakie są Stany? Odpowiadam więc: różne, baaardzo różne. Od wspaniałego Princeton, w którym pracował Einstein, które wygląda uroczo i nawet nie ma tam McDonalda (!) przez ulice Manhattanu (w innych częściach NY nie byłem), pełne ludzi, gdzie policjanci przechodzą na czerwonym świetle po klub Polus (Linden, New Jersey) który nie różni się od przeciętnej polskiej dyskoteki (włączając publikę).
Tu gdzie jestem, w małych dzielnicach mieszkają obok siebie Portorykańczycy, Polacy i Meksykanie żeby parę ulic dalej podziwiać XIX wieczne domy z widokiem na zatokę warte po 700.000$ i więcej.
A ja byłem zaledwie w kilku miejscach tego przeogromnego kraju. Nawet tubylcy czasem nie znają go za dobrze, gdy pewien student z Nowego Meksyku wysłał na Uniwersytet w New Jersey list do profesora z zapytaniem czy może tam studiować, ten odpisał, że najpierw musi sobie załatwić wizę.
Czy chciałbym tu żyć? Gdybym się tu urodził na pewno tak, jako imigrant nie do końca, smutny jest widok Polaków mieszających angielski z polskim albo po drugiej stronie takich którzy po kilku miesiącach zapomnieli mówić po polsku. Smutny jest również widok ludzi którzy mieszkają w swoich gettach i nawet nie umieją mówić po angielsku! Z reguły widać tam raczej nieporządek i biedę, zaczyna się człowiek zastanawiać: czemu oni koniecznie chcieli tutaj przyjechać? Chyba w ich ojczystych krajach żyć się nie dało...
Cieszę się, że wracam! Przy okazji: parę miesięcy dzieli mnie od podróży do Kolumbii!
Subskrybuj:
Posty (Atom)