Podroz do USA trwala dwadziescia kilka godzin. Pare przesiedzialem na duzym, slicznym lotnisku z przeszklonym dachem w Dusseldorfie. Potem podroz samolotem w ktorym poznalem 25 letnia niemke ktora byla kilka razy w Polsce i nawet uczyla sie naszego jezyka! Ladowanie na JFK w NY i pierwszy szok. Dwie kolejki - jedna, dosc krotka "US Citizens" i druga niesamowicie dluga "US Visitors". Wygladalo na 3 godziny stania, trwalo z 20 minut. Immigration Officer nadzwyczaj mily. "Have a nice stay in Minnesota, it's a beautiful state. And have a nice day.". Rozstalem sie z Niemka i wybralem sie w podroz od 4 do 3 terminala airtrainem. Wysiadlem, a okazalo sie, ze okolice 3 terminala juz wcale nie wygladaja tak pieknie, jak miedzynarodowa 4. Beton, smieci, masa samochodow i zagubieni ludzie. Terminal wielki i bardzo duzo nie oznaczonych drzwi. Zaczalem wiec pytac ludzi i kolejne (bardzo mile) zaskoczenie - czarni jezdzacy z wozkami bagazowymi i wygladajacy na raczej biednych, na moje pytanie o droge bardzo milo i wyczerpujaca odpowiadali. Wreszcie po zapytaniu trzech osob trafilem do mojego wejscia Domestic Flights. Moje linie SunCountry nie byly wymienione na zadnej tabliczce informacyjnej! a check-in odbyl sie w DeltaDomestic.
I kolejny chyba najwiekszy szok - pomieszczenie w ktorym czekalem wygladalo jak hala na dworcu Wwa Wsch. Ludzie siedzacy na podlodze, tlum, goracao, Hindusi, czarni, Japonczycy z notebookami na kolanach , Rosjanie z torbami w krate, grubi Amerykanie, bawiace sie na podlodze dzieci.
Jednak pierwsze wrazenia i tak pozytywne, chociaz samolot do Minneapolis byl opozniony o godzine, a ja juz padalem ze zmeczenia.
Minneapolis w nocy z samolotu wygladalo niesamowicie, niestety nie zrobilem fotki :(
A jak w pracy?
Valleyfair - amusement park, rodziny amerykanskie intensywnie spedzajace resztki wolnego czasu. 3 rollercoastery, Power Tower (wystrzeliwuje Cie w gore, a potem swobodnie spadasz, naprawde wysokie), RipCord (automatyczny bungee jumping, z wyciagarka), RipTide (wielka platforma obracjaca sie 360 stopni, i co chwila wpadajaca do wody), Steel Venom i cala reszta, uliczki ze sklepikami i jedzeniem. Calosc wcale nie taka duza jakby sie wydawalo.
Ja pracuje na razie na 4 ride'ach - Chaos, Enterprise, Scrambler i Carousel. Najpierw wydawalo sie skomplikowane, trzeba wpuscic ludzi do srodka, odpowiednio ich rozmiescic, uruchomic "ride" itp. Po 3 dniach wydaje mi sie, ze wiele wiecej nie osiagne, na szczescie co 3 tygodnie zmienia sie lokalizacje. Pracy duzo (np 2 dni pod rzad po 13 godzin), ekipa glownie Amerykanska i bardzo w porzadku.
Na jednym z rollercoatsterow, najwiekszym "Wild Thing" (rozpezdza sie od 0 do 70 mil na godzine w 2-3 sekundy), odbywa sie konkurs organizowany przez miejscowa radiostacje. 32 smialkow jezdzi na okraglo rollercoasterem, ten kto wytrztma najdluzej wygrywa samochod. Jezdza 16 godzin, 8 godzin spia w rollercoasterze, przerwy na jedzenie i picie wyznacza im radiostacja. Dla wygranego samochod. Minal tydzien, 10 jeszcze jezdzi.
A dzisiaj Puke Night dla pracownikow!!
Samochod ceny - 500$ Plymoth Voyager 1993 (8 miejsc!), manul (!) + ubezpiecznie 100 $/miesiac. Jeszcze nie zakupilem, ale do sklepu jest jakies 5 mil.
Mieszkanie - sredniawka.
Koncze. Pozdro!!
wtorek, czerwca 21, 2005
piątek, czerwca 17, 2005
Shakopee
Jestem! Jest OK :) . Sorry - nie mam czasu napisac wiecej, bo na razie kiespko z dostepem do netu (zostalo mi jeszcze 2-3 minuty!!). Napisze wiecej niebawem - obiecuje. Pozdrawiam wszystkich ktorzy napisali do mnie mejle - odpisze niebawem.
sobota, czerwca 11, 2005
Google Sightseeing
Tutaj można zobaczyć zdjęcia różnych ciekawych miejsc z całego USA na podstawie Google Maps. Jest tam m. in. zdjęcie Mall of America - największego centrum handlowego w USA(!), którę znajduje się paręnaście mil od Valleyfair.
Jutro
wyjazd!! Wylot z Wawy o 5.40, przylot do Minneapolis o 22.40 (wtedy będzie w Polsce 2:40 w nocy 13 czerwca).
Być może będzie dłuższa cisza na blogu - nie wiem jak w miejscu gdzie będę mieszkał jest z podłączeniem do sieci.
Być może będzie dłuższa cisza na blogu - nie wiem jak w miejscu gdzie będę mieszkał jest z podłączeniem do sieci.
czwartek, czerwca 09, 2005
Ozon
Kupiłem pismo - całkiem niezłe.
Trafiłem w nim na artykuł "Mądra inaczej" (artykuł za tydzień powinien być dostępny w całości) autor - Andrzej Łomanowski pastwi się w nim nad encyklopedią Gazety Wyborczej. Jako, że posiadam ową, korzystałem kilka razy i zadowolony byłem, napisałem do redaktora taki oto list:
Szanowna Redakcjo,
Jestem osobą która posiada w domu encyklopedię GW i wydała na nią
kilkaset złotych. Naturalnym mechanizmem psychologicznym jest redukcja
dysonansu - wiadomo, że jeśli wyłożyłem na nią swoje pieniądze to chcę
udowodnić, że była to decyzja świadoma i przemyślana i, że nie dałem
się nabrać - stąd moja dociekliwość.
Artykuł mnie zaciekawił i po trosze zdziwił, nie omieszkałem więc
sprawdzić w domu opisanych przez redaktora Łomanowskiego przykładów
tendencyjnych haseł.Autor pisze, że są one "opracowane podobno przez
PWN" - łatwo to sprawdzić, wystarczy skorzystać z encyklopedii
dostępnej na stronach http://www.pwn.pl ,żeby odrzucić z tego
stwierdzenia słowo "podobno".
"Koalicja antyhitlerowska" - hasło zaczyna się od stwierdzenia
"polit.-wojsk. związek państw o różnych systemach społ.-polit.
walczących w II wojnie świat. przeciwko blokowi niem.-wł.-jap.", które
niewątpliwie jest prawdziwe (przekleiłem je zresztą na potrzeby tego
listu ze stron internetowych encyklopedii PWN). W dalszej części hasła
wszystkie państwa koalicji są dokładnie opisane o czym Pan Redaktor
nie wspomniał.
"Besłan" - proszę je porównać z encklopediami dostępnymi on-line (np.
Wikipedia). Niestety w większości encyklopedii papierowych w ogóle go
Pan nie uświadczy.
Tabela o noblistach zawiera informacje, że Skłodowska była z
pochodzenia polką. W haśle "Skłodowska-Curie Maria" nie znalazłem
informacji, że była to "francuska noblistka".Pan Łomanowski ma rację
jeśli chodzi o hasło dotyczące Borysa Jelcyna widać jednak, że jest
ono bezpośrednio przeklejone z encyklopedii PWN.
Zgadzam się z opiniami na forum Ozonu - Gazeta Wyborcza przesadza ze
swoim poczuciem misji, poprawnością polityczną (chociaż dodane do
hasła "Izrael" komentarze na końcu encyklopedii "koszerności" akurat
nie potwierdzają).
Panie Redaktorze, uważam, że poszukiwanie prawdy jest ważniejsze od
ideologii a w przypadku artykułu "Mądra inaczej" postąpił Pan tak jak
Gazeta Wyborcza która nazwała Listę Wildsteina "Listą Agentów SB".
Z poważaniem,
Piotr Zalewski
http://zales.blogspot.com
O dziwo - bardzo długą i wyczerpującą odpowiedź dostałem już na drugi dzień. Oto ona:
Szanowny Panie !
Ja również wyłożyłem swoje pieniądze na zakup Encyklopedii, na szczęście
zrezygnowałem z kupna po siódmym tomie. Ale mój (jak Pan to ładnie
nazwał) psychologiczny dysonans jest znacznie większy - jestem niejako
jej współautorem. W tzw. dziennikarskich aneksach znajdujących się na
końcu każdego tomu cytowane są moje artykuły, z czasów gdy pracowałem w
„GW”.
Ale dysonans jest jedyną rzeczą, która nas łączy, wszystkie pozostałe
dzielą. Napisałem, że „hasła są podobno autorstwa PWN”, gdyż tej
informacji nie udało mi się potwierdzić w Wydawnictwie. Zwodzono mnie
tam dość długo, odsyłając od jednej osoby do drugiej (zupełnie nie wiem
dlaczego), aż nadszedł termin druku naszego tygodnika - i już.
Oczywiście, mógłbym napisać że „hasła w encyklopedii Gazety są podobne,
a niektóre takie same, jak w Encyklopedii PWN (w wersji elektronicznej,
jak i drukowanej - co również sprawdziłem)” - i tylko tyle.
Poza wszystkim był to jedynie wtręt w nawiasie - niewielkiego więc
znaczenia - albowiem Encyklopedia sprzedawana była jako Encyklopedia
Gazety Wyborczej (a nie PWN), do Gazety należy zysk z jej sprzedaży, ale
i wszystkie zastrzeżenie co do jej zawartości.
Z hasła „koalicja antyhitlerowska” zacytowałem tylko pierwsze zdanie i
nadal uważam, że nie musiałem ani cytować (ani opisywać) go w całości
(tak, jak i wszystkich pozostałych). Te pierwsze (główne i najważniejsze
zdanie) tłumaczy mi bowiem wszystko: jest to definicja komunistycznych
historyków, wyszlifowana w dialektycznych bojach z obcymi klasowo
elementami. Proszę sprawdzić w poprzednich wydaniach Encyklopedii PWN,
sprzed 1989 roku (zarówno w „Małych”, jak i w „Wielkiej”). Krótko
mówiąc: jest to typowy przykład anaukowego bełkotu. I nie ma tu nic do
rzeczy wymienianie wszystkich członków koalicji. (ZSRR Stalina państwem
o odmiennym ustroju społeczno politycznym ?? A może po prostu: „był to
wymuszony sytuacją wojenny sojusz zachodnich demokracji ze stalinowskim
totalitaryzmem” ? Czy może autorom - po piętnastu latach niepodległości
- nadal przez gardło nie przechodzi nazwanie Stalina dyktatorem a ZSRR -
państwem totalitarnym ? No, ale to już moje zupełnie prywatne
złośliwości wywołane stratą pieniędzy wydanych na Encyklopedię).
Skłodowska figuruje w tabeli „Nobliści z Francji” (a Miłosz nie figuruje
w tabeli „Nobliści z USA”), jeśli chodzi o Besłan (a jeszcze lepiej
hasło „komunizm”) - proszę porównać z hasłami w „Encyclopaedia Britannica”.
Na koniec przyznaję się bez bicia - nie przeczytałem hasła „Izrael”
(wystarczająco zezłościł mnie „Arafat”) ale też nie mam nic do
powiedzenia na temat „koszerności” czy „trefności” Gazety.
I jeszcze raz wracając do meritum: to była Encyklopedia Gazety i Gazeta
(i tylko ona) ponosi pełną odowiedzialność za zawartość tomów. W związku
z tym została potraktowana przez mnie normalnie, czyli bez taryfy ulgowej.
Pozdrawiam
Andrzej Łomanowski
P.S. W orginale mój tekst był trochę dłuższy i przykładów więcej.
Dokleiłem je Panu pod spodem - do prywatnego użytku:
(...) Gauleiter Prus Wschodnich i Ukrainy, słynny Erich Koch "został
skazany na śmierć (wyrok zamieniony na więzienie)". Wszystko się zgadza,
tyle, że na dożywotnie więzienie, zmarł w więzieniu w Barczewie. W
niewinnym haśle "Kobryń" opisano nie wiadomo po co jakąś trzeciorzędna
potyczkę rosyjsko-saską z czasów wojny 1812 roku. Jeśli już autorzy
uparli się pisać o walkach w Kobryniu to polecałbym im Dywizję "Kobryń"
z Grupy Operacyjnej "Polesie", która swą nazwę otrzymała za wygranie
bitwy z Armią Czerwoną właśnie pod tym miastem we wrześniu 1939 roku. (...)
(...) Dziwadeł i dziwolągów nie brakuje i w hasłach niepolskich.
Socrealista Maksym Gorki i Fiodor Dostojewski zostali potraktowani
jednakowo, tzn. mają równej długości hasła. Na szczęście w historii
literatury jest odwrotnie i nie ma w niej miejsca na porównywanie
wielkości Dostojewskiego z Gorkim. (...)
(...) Pisarz Siergiej Dowłatow, wielki prześmiewca radzieckiej (i
emigracyjnej rzeczywistości) którego opowiadania to perły anegdot okazał
się jedynie autorem "prozy łączącej motywy autobiograficzne z
dokumentalnym zapisem realiów". Namawiam szczerze autora (autorów) tej
krótkiej notki do przeczytania przynajmniej jednej książki Dowłatowa,
jednego z najpopularniejszych dzisiaj rosyjskich pisarzy.(...)
AŁ
(odpowiedź opublikowałem bez zgody autora)
Redaktor Łomanowski mnie przekonał - nie jestem specjalistą w dziedzinie historii, ale widać, że w tej materii encyklopedia nie sprawdza się najlepiej. Podobne błędy zawiera również wiele innych publikacji PWN.
A co do enycklopedii - nadal znajduję w niej wiele haseł których nie ma w Wikipedii.
Taka to historia
A wyjazd do USA już za 3 dni!
Trafiłem w nim na artykuł "Mądra inaczej" (artykuł za tydzień powinien być dostępny w całości) autor - Andrzej Łomanowski pastwi się w nim nad encyklopedią Gazety Wyborczej. Jako, że posiadam ową, korzystałem kilka razy i zadowolony byłem, napisałem do redaktora taki oto list:
Szanowna Redakcjo,
Jestem osobą która posiada w domu encyklopedię GW i wydała na nią
kilkaset złotych. Naturalnym mechanizmem psychologicznym jest redukcja
dysonansu - wiadomo, że jeśli wyłożyłem na nią swoje pieniądze to chcę
udowodnić, że była to decyzja świadoma i przemyślana i, że nie dałem
się nabrać - stąd moja dociekliwość.
Artykuł mnie zaciekawił i po trosze zdziwił, nie omieszkałem więc
sprawdzić w domu opisanych przez redaktora Łomanowskiego przykładów
tendencyjnych haseł.Autor pisze, że są one "opracowane podobno przez
PWN" - łatwo to sprawdzić, wystarczy skorzystać z encyklopedii
dostępnej na stronach http://www.pwn.pl ,żeby odrzucić z tego
stwierdzenia słowo "podobno".
"Koalicja antyhitlerowska" - hasło zaczyna się od stwierdzenia
"polit.-wojsk. związek państw o różnych systemach społ.-polit.
walczących w II wojnie świat. przeciwko blokowi niem.-wł.-jap.", które
niewątpliwie jest prawdziwe (przekleiłem je zresztą na potrzeby tego
listu ze stron internetowych encyklopedii PWN). W dalszej części hasła
wszystkie państwa koalicji są dokładnie opisane o czym Pan Redaktor
nie wspomniał.
"Besłan" - proszę je porównać z encklopediami dostępnymi on-line (np.
Wikipedia). Niestety w większości encyklopedii papierowych w ogóle go
Pan nie uświadczy.
Tabela o noblistach zawiera informacje, że Skłodowska była z
pochodzenia polką. W haśle "Skłodowska-Curie Maria" nie znalazłem
informacji, że była to "francuska noblistka".Pan Łomanowski ma rację
jeśli chodzi o hasło dotyczące Borysa Jelcyna widać jednak, że jest
ono bezpośrednio przeklejone z encyklopedii PWN.
Zgadzam się z opiniami na forum Ozonu - Gazeta Wyborcza przesadza ze
swoim poczuciem misji, poprawnością polityczną (chociaż dodane do
hasła "Izrael" komentarze na końcu encyklopedii "koszerności" akurat
nie potwierdzają).
Panie Redaktorze, uważam, że poszukiwanie prawdy jest ważniejsze od
ideologii a w przypadku artykułu "Mądra inaczej" postąpił Pan tak jak
Gazeta Wyborcza która nazwała Listę Wildsteina "Listą Agentów SB".
Z poważaniem,
Piotr Zalewski
http://zales.blogspot.com
O dziwo - bardzo długą i wyczerpującą odpowiedź dostałem już na drugi dzień. Oto ona:
Szanowny Panie !
Ja również wyłożyłem swoje pieniądze na zakup Encyklopedii, na szczęście
zrezygnowałem z kupna po siódmym tomie. Ale mój (jak Pan to ładnie
nazwał) psychologiczny dysonans jest znacznie większy - jestem niejako
jej współautorem. W tzw. dziennikarskich aneksach znajdujących się na
końcu każdego tomu cytowane są moje artykuły, z czasów gdy pracowałem w
„GW”.
Ale dysonans jest jedyną rzeczą, która nas łączy, wszystkie pozostałe
dzielą. Napisałem, że „hasła są podobno autorstwa PWN”, gdyż tej
informacji nie udało mi się potwierdzić w Wydawnictwie. Zwodzono mnie
tam dość długo, odsyłając od jednej osoby do drugiej (zupełnie nie wiem
dlaczego), aż nadszedł termin druku naszego tygodnika - i już.
Oczywiście, mógłbym napisać że „hasła w encyklopedii Gazety są podobne,
a niektóre takie same, jak w Encyklopedii PWN (w wersji elektronicznej,
jak i drukowanej - co również sprawdziłem)” - i tylko tyle.
Poza wszystkim był to jedynie wtręt w nawiasie - niewielkiego więc
znaczenia - albowiem Encyklopedia sprzedawana była jako Encyklopedia
Gazety Wyborczej (a nie PWN), do Gazety należy zysk z jej sprzedaży, ale
i wszystkie zastrzeżenie co do jej zawartości.
Z hasła „koalicja antyhitlerowska” zacytowałem tylko pierwsze zdanie i
nadal uważam, że nie musiałem ani cytować (ani opisywać) go w całości
(tak, jak i wszystkich pozostałych). Te pierwsze (główne i najważniejsze
zdanie) tłumaczy mi bowiem wszystko: jest to definicja komunistycznych
historyków, wyszlifowana w dialektycznych bojach z obcymi klasowo
elementami. Proszę sprawdzić w poprzednich wydaniach Encyklopedii PWN,
sprzed 1989 roku (zarówno w „Małych”, jak i w „Wielkiej”). Krótko
mówiąc: jest to typowy przykład anaukowego bełkotu. I nie ma tu nic do
rzeczy wymienianie wszystkich członków koalicji. (ZSRR Stalina państwem
o odmiennym ustroju społeczno politycznym ?? A może po prostu: „był to
wymuszony sytuacją wojenny sojusz zachodnich demokracji ze stalinowskim
totalitaryzmem” ? Czy może autorom - po piętnastu latach niepodległości
- nadal przez gardło nie przechodzi nazwanie Stalina dyktatorem a ZSRR -
państwem totalitarnym ? No, ale to już moje zupełnie prywatne
złośliwości wywołane stratą pieniędzy wydanych na Encyklopedię).
Skłodowska figuruje w tabeli „Nobliści z Francji” (a Miłosz nie figuruje
w tabeli „Nobliści z USA”), jeśli chodzi o Besłan (a jeszcze lepiej
hasło „komunizm”) - proszę porównać z hasłami w „Encyclopaedia Britannica”.
Na koniec przyznaję się bez bicia - nie przeczytałem hasła „Izrael”
(wystarczająco zezłościł mnie „Arafat”) ale też nie mam nic do
powiedzenia na temat „koszerności” czy „trefności” Gazety.
I jeszcze raz wracając do meritum: to była Encyklopedia Gazety i Gazeta
(i tylko ona) ponosi pełną odowiedzialność za zawartość tomów. W związku
z tym została potraktowana przez mnie normalnie, czyli bez taryfy ulgowej.
Pozdrawiam
Andrzej Łomanowski
P.S. W orginale mój tekst był trochę dłuższy i przykładów więcej.
Dokleiłem je Panu pod spodem - do prywatnego użytku:
(...) Gauleiter Prus Wschodnich i Ukrainy, słynny Erich Koch "został
skazany na śmierć (wyrok zamieniony na więzienie)". Wszystko się zgadza,
tyle, że na dożywotnie więzienie, zmarł w więzieniu w Barczewie. W
niewinnym haśle "Kobryń" opisano nie wiadomo po co jakąś trzeciorzędna
potyczkę rosyjsko-saską z czasów wojny 1812 roku. Jeśli już autorzy
uparli się pisać o walkach w Kobryniu to polecałbym im Dywizję "Kobryń"
z Grupy Operacyjnej "Polesie", która swą nazwę otrzymała za wygranie
bitwy z Armią Czerwoną właśnie pod tym miastem we wrześniu 1939 roku. (...)
(...) Dziwadeł i dziwolągów nie brakuje i w hasłach niepolskich.
Socrealista Maksym Gorki i Fiodor Dostojewski zostali potraktowani
jednakowo, tzn. mają równej długości hasła. Na szczęście w historii
literatury jest odwrotnie i nie ma w niej miejsca na porównywanie
wielkości Dostojewskiego z Gorkim. (...)
(...) Pisarz Siergiej Dowłatow, wielki prześmiewca radzieckiej (i
emigracyjnej rzeczywistości) którego opowiadania to perły anegdot okazał
się jedynie autorem "prozy łączącej motywy autobiograficzne z
dokumentalnym zapisem realiów". Namawiam szczerze autora (autorów) tej
krótkiej notki do przeczytania przynajmniej jednej książki Dowłatowa,
jednego z najpopularniejszych dzisiaj rosyjskich pisarzy.(...)
AŁ
(odpowiedź opublikowałem bez zgody autora)
Redaktor Łomanowski mnie przekonał - nie jestem specjalistą w dziedzinie historii, ale widać, że w tej materii encyklopedia nie sprawdza się najlepiej. Podobne błędy zawiera również wiele innych publikacji PWN.
A co do enycklopedii - nadal znajduję w niej wiele haseł których nie ma w Wikipedii.
Taka to historia
A wyjazd do USA już za 3 dni!
niedziela, czerwca 05, 2005
Sputnik7
Nie ma to jak przygotowania do egzaminu :) a konkretnie do "Sztuki Nowych Mediów" z Łukaszem Rondudą. Wiele ciekawych rzeczy było na tych zajęciach m.in. oglądaliśmy... wideoklipy.
Szukając rzeczy takich reżyserów jak Chris Cunningham (Aphex Twin, Bjork), Spike Jonze (Praise You Fatboy Slima, estetyka home-video) czy Michel Gondry trafiłem na świetną stronę z teledyskami, która zawiera też tematyczne stacje TV z klipami, m. in. hip-hop, electronica. Link
Szukając rzeczy takich reżyserów jak Chris Cunningham (Aphex Twin, Bjork), Spike Jonze (Praise You Fatboy Slima, estetyka home-video) czy Michel Gondry trafiłem na świetną stronę z teledyskami, która zawiera też tematyczne stacje TV z klipami, m. in. hip-hop, electronica. Link
sobota, czerwca 04, 2005
Flickr test
Właśnie wysyłam Flckrem na bloga. Minus Flickra.
-miesięczny limit przesłanych danych to 20 MB! (za 30$ 2GB) więc przed przesłaniem lepiej sobie zmniejszyć zdjęcie (albo zapłacić :) )
-miesięczny limit przesłanych danych to 20 MB! (za 30$ 2GB) więc przed przesłaniem lepiej sobie zmniejszyć zdjęcie (albo zapłacić :) )
Flickr!
Flickr - rewelacyjny serwis
- służy do zamieszczania i przeglądani zdjęć
- zdjęcia mogą być oglądane przez wszystkich lub tylko przez znajomych/rodzinę
- fotkom nadaje się tagi - dzięki nim można je łatwo przeszukiwać
- zdjęciom można nadawać licencje - m. in. Creative Commons!
- serwis ma tysiące małych bajerków - zapamiętuje dane EXIF z aparatu (czas otwarcia migawki, model aparatu itp.), można szukać ludzi na różne sposoby i wiele więcej - proponuję obejrzeć!
czwartek, czerwca 02, 2005
Apache!

Apache!

Kolejny disco teledysk (poprzez BoingBoing) :).
To słynny duński eurodisco performer Tommy Seebach. A klip (40MB) tutaj.
środa, czerwca 01, 2005
JFK
Whoaa. To mapka lotniska JFK (NY), ja muszę przedostać się z terminalu 3 do 4, więc niedaleko. To 256 metrów, mógłbym na piechotkę ale pewnie pojadę kolejką która jeździ wokoło 9 terminalów lotniska.

Więcej na angielskiej Wikipedii (m. in. lista katastrof lotniczych :) ). Link.
A wyjazd już za 11 dni.

Więcej na angielskiej Wikipedii (m. in. lista katastrof lotniczych :) ). Link.
A wyjazd już za 11 dni.
wtorek, maja 31, 2005
Google freak
Uwielbiam Google'a - jak oni wszystko ładnie i fajnie robią. Jak tak patrzę to ten blog mógłby się tak nazywać. Zobaczcie jak zaczynali. A żeby nie było za pięknie, jest też ciemna strona mocy.
- Google Web Accelerator - proxy, trochę przyspiesza net, za to słabo z prywatnością
- Podobno Google archiwizuje (nagrywa na taśmy, bo to TB danych i trzyma gdzieś nie wiadomo gdzie) każdą stronę jaką napotkał robot.
- Engine Google'a sprawdza się ostatnio gorzej niż Yahoo!
poniedziałek, maja 30, 2005
Archiwum Usenetu
Jest na Google'u od dawna. Ale tego, że jest tam zamieszczony timeline, dowiedziałem się z bloga Tebe i chociaż nie chcę się powtarzać za jego blogiem (trudno będzie!) to musicie to zobaczyć, np. pierwszy post po ataku na WTC. Szok.
Żegnaj KRRiTV
Dodatkowa opłata za internet i inne bzdury, czas skończyć z tym demonem przeszłości - klikaj tutaj.
niedziela, maja 29, 2005
Badanie on-line
Na blogu cicho bo roboty dużo i nie ma kiedy znajdować fajnych rzeczy w sieci. Am bardzo mi pomógł (dzięki!!) przygotować badanie w internecie. Badanie znajduje się tutaj. I wcale nie dotyczy IAT ;) a zachowania internautów (strona ma różne czasy wczytywania linka, taka to manipulacja ;).
Ale IAT swoją drogą bardzo polecam.
Ale IAT swoją drogą bardzo polecam.
wtorek, maja 24, 2005
Przeglądarki

Wojtek i parę innych osób ode mnie z uczelni są absolutnymi fanami Opery. Rzeczywiście jest świetna, a funkcja przybliżania/oddalania stron absolutnie rządzi - jest bardzo przydatna (o ile wygodniej się czyta!) i pokazuje jak świetnymi programistami są ludzie z Opery.
Ja jednak korzystam z Firefoxa - m. in. dlatego, że to jedyna sensowna droga by zwalczyć panowanie Microsoftu na rynku przeglądarek, poza tym oczywiście dlatego, że jest po prostu dobra :). Przede wszystkim dzięki rozszerzeniom, korzystam najczęściej z Dictionary Search z obsługą www.ling.pl - jednej z lepszych stron ze słownikami (jest tam np. słownik slangu angielskiego). Klik i już wiemy jakie słówko. Rozszerzeń jest cała masa.
W skrócie: Firefoxa również polecam.
Reklamówki video FF.
Apdejt: Zapomniałem napisać o najważniejszym - Firefox jest darmowy (to projekt open-source) a Opera płatna (około 40 zł).
Zaproszenia...
...do GMaila są pod tym adresem.
Apdejt: ICYDK: GMail to konta pocztowe zrobione przez Google'a. Najpierw miały 1GB pojemności, teraz mają ponad 2GB. To od nich zaczęło się powiększanie skrzynek pocztowych u wszystkich dostawców (z kilku, kilkudziesięciu do kilkuset MB, a nawet 1GB w o2). To Google (a raczej bardzo pomysłowi ludzie z Google Labs) wpadli na genialny pomysł żeby trzymać wszystkie swoje wiadomości w jednym miejscu, dostępnym z prawie każdego punktu na Świecie (z dostępem do netu ofcourze). Poza tym dżimejl ma:
W skrócie: polecam Gmaila :)
Apdejt: ICYDK: GMail to konta pocztowe zrobione przez Google'a. Najpierw miały 1GB pojemności, teraz mają ponad 2GB. To od nich zaczęło się powiększanie skrzynek pocztowych u wszystkich dostawców (z kilku, kilkudziesięciu do kilkuset MB, a nawet 1GB w o2). To Google (a raczej bardzo pomysłowi ludzie z Google Labs) wpadli na genialny pomysł żeby trzymać wszystkie swoje wiadomości w jednym miejscu, dostępnym z prawie każdego punktu na Świecie (z dostępem do netu ofcourze). Poza tym dżimejl ma:
- świetny interfejs
- wbudowany Google Search
- wyświetla miniaturki Jpegów z załączników
- opcję wyświetlania Basic HTML - "Especially great for traveling, since you never know what kind of browser that internet café in Siberia is going to have."
- Utrzymywanie wątka wymiany wiadomości (wszystkie Re)
- No i jeszcze dużo
W skrócie: polecam Gmaila :)
niedziela, maja 22, 2005
Pamiętam
Pamiętam o blogu ale mam teraz po prostu urwanie głowy na uczelni ;) . Z rzeczy przedwyjazdowych to odebrałem wizę - to wklejona w paszport karta ze zdjęciem oraz koperta której nie można pod żadnym pozorem otworzyć! Dokonałem też niezbędnych zakupów (np. torebeczka na szyję na dokumenty).
A, no i kupiłem nową Masłowską!
Wyjazd już 12 czerwca!! Kazz teraz jest w Stanach, dzwonił i mówił, że absolutna rewelka. We'll see.
A, no i kupiłem nową Masłowską!
Wyjazd już 12 czerwca!! Kazz teraz jest w Stanach, dzwonił i mówił, że absolutna rewelka. We'll see.
środa, maja 18, 2005
Stan Umysłu
W ramach DocReview byłem na jednym - za to absolutnie niesamowitym - filmie. "Stan Umysłu" jest o Korei Północnej. Historia dziewczynek które przygotowują się do udziału w Wielkiej Grze - najważniejszym wydarzeniu w życiu Koreańczyka, występu przed wodzem-generałem Kim Dżong Illem.
Angielska ekipa filmowa otrzymała niepowtarzalną okazję przebywania sam na sam z dwoma rodzinami koreańskimi i obserwowania ich prywatnego życia. Wrażenia po obejrzeniu filmu są piorunujące. W głowie się nie mieści, że ten 23 milionowy kraj istnieje naprawdę i jest najbliższy rzeczywistości przedstawionej w Roku 1984.
Link do artykułu na GW (pewnie niedługo trafi do archiwum).
Link do filmu na eMule.
Apdejt: Okazało się, że link który Wam podałem nie jest do filmu "A state of mind" Daniela Gordona, a do amerykańskiego programu telewizyjnego który opowiada o tym filmie i o Korei Północnej. Pozostaje poczekać aż film pojawi się w TV.
Angielska ekipa filmowa otrzymała niepowtarzalną okazję przebywania sam na sam z dwoma rodzinami koreańskimi i obserwowania ich prywatnego życia. Wrażenia po obejrzeniu filmu są piorunujące. W głowie się nie mieści, że ten 23 milionowy kraj istnieje naprawdę i jest najbliższy rzeczywistości przedstawionej w Roku 1984.
Link do artykułu na GW (pewnie niedługo trafi do archiwum).
Apdejt: Okazało się, że link który Wam podałem nie jest do filmu "A state of mind" Daniela Gordona, a do amerykańskiego programu telewizyjnego który opowiada o tym filmie i o Korei Północnej. Pozostaje poczekać aż film pojawi się w TV.
Google Maps!!
Jaki bajer! Jak chcecie zobaczyć Valleyfair - klikajcie tutaj. Wiem też, że z lotniska do miasteczka mam 19 mil - wszystko mogę sobie sprawdzić na mapce, całe USA jest na maps.google.com. A zdjęcia satelitarne mnie rozwaliły!
Wysyłam mejla do CCUSA, żeby to umieścili w swoich materiałach informacyjnych.
Wysyłam mejla do CCUSA, żeby to umieścili w swoich materiałach informacyjnych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
